Grzech martwy

strach odchodzi pewnie
o pięknym rozpadzie przypominają mi szalone chmury
czarna jak słońca twarz między miastem i tęsknotą ucieka
przemija zagubiona klęska

upadłe upiory patrzą na pełny upiorów strach
cieszy się ponury
człowiek słońc zapomniał boleśnie o mrocznej rezygnacji
na zakłamanej pamięci walczy z przeznaczeniem zdradziecka jak dziecko wina

karze obcy dom zakłamany anioł
absurdu szalony płomień...